Oddech Bieszczadów

Blues nocy bieszczadzkiej powstał na kanwie wiersza Bogdana Loebla – legendarnego autora pieśni Tadeusza Nalepy i grupy Breakout. Tym samym ziścił się mój pacholęcy sen o poznaniu słynnego bluesowego barda, jak i skrzyżowaniu mojej gitary z jego piórem. To kolejny namacalny dowód na to, że co ma człowieka w życiu spotkać, to go nie ominie. Wszystko bowiem ma swój czas oraz miejsce i jest najpewniej zapisane w gwiazdach. Dzięki temu niekiedy spełniają się najskrytsze marzenia. Potrzeba tylko trochę cierpliwości i spokoju czekania.

Noc bieszczadzka
to z jednej strony boleśnie przejmująca metafora nienawiści i barbarzyństwa, zakorzenionych głęboko w ludzkiej naturze. Z drugiej zaś, dość powściągliwa i nieśmiała próba uświadomienia sobie, że przebaczenie najcięższych win stanowi poważny fundament dobra w człowieku. A to wzmacnia wiarę i nadzieję na ostateczną porażkę zła na świecie.

Spójrzcie zatem z szacunkiem na Bieszczady. Z perspektywy ich tradycji i duchowego dziedzictwa. Przez pryzmat złożonej historii i odwiecznego funkcjonowania na styku wielu kultur, wierzeń, obrzędów i świętości. Nie zubożajcie obrazu tej niezwykłej krainy, sprowadzając ją jedynie do rangi wakacyjnego letniska. Wsłuchajcie się w oddech Bieszczadów unikając knajpianego bełkotu i czkawki, z dala od zgiełku chałturniczych festynów i wszechobecnej cepeliady. Wsłuchajcie się uważnie w samych siebie...
Tego wam życzę i ślę piosenkę. Z Wrocławia.

Blues nocy bieszczadzkiej
słowa: Bogdan Loebl
muzyka: Krzysztof Myszkowski


Krzysztof Myszkowski
15.07.2009

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »