BA’ 2003

Bieszczady 2003
słowa: Adam Ziemianin
muzyka: Krzysztof Myszkowski
wykonanie: Stare Dobre Małżeństwo 

 

Edycja trzecia: ZEGARMISTRZOWSKA, bo niezmiennie przejmujący, śpiewny tenor Tadeusza Woźniaka wybrzmiał krystalicznie u podnóża Połoniny Wetlińskiej, słowami otwierającymi drogę do zbratania się z mistrzem. Wspólnego zbełtania błękitu w naszych i tak już nieźle skołowanych nadmiarem wrażeń głowach. Tym samym ziścił się szczęśliwie mój sen o jednoczesnym przesuwaniu ziarenek czasu w klepsydrze życia wraz z Zegarmistrzem Światła – artystą, którego mocą młodzieńczego entuzjazmu i podziwu kochałem szczerze od pacholęcia.

Zaraz potem spadł na mnie obfity deszcz złotych płyt, honorujący popularność zespołu oraz wyjątkowy popyt na wcześniejsze tytuły albumów wypełnionych po brzegi moim życiem i mną. Miarę artystycznego spełnienia i rynkowego sukcesu dopełniła platyna za Cudne manowce. A wszystko to na oczach przyjaznej anielskiej publiczności, z Bieszczadem przecudnym w tle.

Zapamiętałem wtedy i pielęgnuję do dziś uroczyste przyrzeczenie dane mi przez Marysię Ziemianin – której dni ziemskiego bytowania zaczęły topnieć szybciej niż mogłem przypuszczać – że jeśli przeżyje następny rok w zmaganiach z chorobą, to przyjedzie pomagać mi przy „Aniołach” już zawsze. Nawet zmywając gary. Mimo optymistycznych rokowań lekarzy oraz niebywałego hartu ducha nie udało się Marii wypełnić danej obietnicy. Nie wróciła już w Bieszczady. I nie wróci. We mnie zaś urosła zaszczepiona przez nią siła, by nie poddawać się przeciwnościom losu i walczyć do upadłego z wszelkim łajdactwem o byt i przyszłość festiwalu, jego poziom oraz dobre imię.

Krzysztof Myszkowski