PRZYDAJMY SENSU DNIOM JAŁOWYM

widowniaBzy przekwitły w okamgnieniu. Nawet nie poczułem kiedy? Przetrzymałem o chlebie i wodzie majowe łykendy, podczas których wszyscy robią sobie wolne od wszystkiego i wszystkich. Nawet handel stąd mój postny stół i złowrogi warkot jelit. Kapitalizm przyzwyczaił nas mnie i jelita do luksusu beztroski. Łapiąc w garść zwój skóry na brzuchu myślę, że wyjdzie mi to jedynie na zdrowie. W ogóle tegoroczna wiosna przypomina mi te sprzed lat. Rozkręca się w swoim tańcu powoli, z gracją najładniejszej dziewczyny na balu. Nie zalewa nachalnie świata tropikalnym żarem wulgarnych danserek z tandetnej tancbudy. Temperaturą uczuć jednorazowych kochanek. Z wiosną kończy się mój koncertowy objazd i sezon. Jeszcze tylko małe lanie w otwartym kanale na austriackich boiskach i upragnione wakacje. Odpoczynek.

Sierpień za to przyniesie ze sobą kolejne „Anioły”. Do przeżycia. Ich oktawę. Ośmio, osiemnasto i osiemdziesięciolatki dostaną imprezę za darmo. Podobnie goście z kompletem ósemek w uzębieniu oraz osoby o imieniu Oktawian. Oktety muzyczne zgarną wszystkie możliwe nagrody, wyróżnienia i splendory. Skody Octavie dojadą w Bieszczady na biopaliwie złożonym z ośmiu krajowych zbóż. Nisko i wysokooktanowe spaliny nie skażą krynicznego zdroju i nie zmatowią górskiego kryształu. Połoniny będą lśniły w słońcu jak ośmiotysięczniki. Festiwal zaś przemianujemy na Oktawerfest, czyniąc zeń święto w pełni szczęśliwych i spokojnych ludzi. Znów wszyscy uśmiechniemy się do siebie i dumnie uniesiemy głowy. Wiatr poniesie naszą pieśń w cztery strony świata. I to dwukrotnie. Pojaśnieją nasze myśli, oczy, twarze. Przydamy sensu dniom jałowym! Wiem to. Po prostu wiem...

Krzysztof  Myszkowski
Cisna 26.05.2008

Na Stokówce